Notatka z 23 grudnia 2022, 17:00
W jakiś sposób te ostatnie kilka dni przygotowania do Świąt jest "antykruche". Jest dużo do zrobienia, jest chaos, ale przyjęte przez nas, a przynajmniej beze mnie, beztroskie podejście, owocuje tym, że jest bardzo mało nerwów, a tymczasem udało się zrobić wszystko, co mieliśmy zrobić. Bardzo dziwne. Ale daje też nadzieję na przyszłość. Niedługo będziemy mieli dwójkę domagających się uwagi dzieci. Dwukrotnie większy chaos niż do tej pory. Zastanawiałem się, jak rodzice, którzy mają jeszcze więcej dzieci, radzą sobie z ogarnianiem życia… I skąd czerpią jakąś radość, albo wolę, żeby mieć tych dzieci więcej. Przecież kiedy jest więcej, to jest też ciężej. Więcej przejmowania się. Ale może kluczem jest właśnie przejmować się mniej. Może zamiast organizacji i mikrozarządzania, trzeba jakoś zaadaptować chaos, i go wykorzystać. Albo może z tym brakiem nerwów świątecznych bredzę, bo większość stresu przyjęła na siebie J. Muszę się jej o to zapytać.