Notatka z 13 lipca 2026, 13:06
Rozważam powrót do małych notatniczków do zrzucania takich luźnych myśli.
Zawsze mam dylemat pomiędzy rzeczami papierowymi i cyfrowymi. Na przykład pomiędzy notatniczkiem i tym blogiem. Mam już ten "strumień" do takich małych wpisów i luźnych myśli. Jest też chyba większa szansa, że kiedyś to przejrzę, bo do tych notatników prawie nigdy nie zaglądam. Ale papier ma w sobie coś kuszącego. Lubię pisać, lubię trzymać w ręku pióro wieczne... I lubię format takiego małego, kieszonkowego notatniczka. Większe zeszyty, np LEUCHTTURM1917 też są super i długo z nich korzystałem, ale kieszonkowy notatnik mogę mieć zawsze przy sobie i bazgrać w nim wszedzie wszystko to, co mi przyjdzie do głowy. Jest też coś romantycznego w sposobie, w jaki się niszczy.
Ten konkretny notatnik kupiłem w Tigerze w Rzymie. Był komplet 2 za kilka euro. Bardzo tanio i jakość adekwatna do ceny. Owinąłem go taśmą klejącą, żeby się tak nie rozpadał. W pierwszym z nich notowałem włoskie słówka i rozmówki, których się akurat uczyłem. A generalnie stosowałem w nim moje standardowe podejście - od przodu zwykłe, robocze notatki, a od tyłu bardziej osobiste wpisy, coś w rodzaju pamiętnika. Nie wiem, kręci mnie taki format.
Jest jeszcze opcja pomiędzy, czyli coś w rodzaju ReMarkable - epapier, enotatnik, ewentualnie skanowanie notatnika, żeby mieć cyfrową kopię, ale to dużo zachodu, niekonieczne potrzebne i mam wrażenie, że łączy wady obu światów. Raczej w to nie pójdę.