Rozkręciłem w końcu AMS i okazało się, że jest nie do naprawy. Znaczy może by się dało, ale byłoby to drogie, skomplikowane, a i tak nie miałbym gwarancji, że sytuacja się nie powtórzy.
Historia jest taka, że jakiś czas temu kupiłem osuszacz oparty o chlorek wapnia i włożyłem go do AMS, bo był tani i nie wiedziałem, że wyciągając z powietrza wilgoć zamienia się... w solankę.
Dowiedziałem się dopiero jak już wszystko w środku było mokre.
Próbowałem wysuszyć i wyczyścić AMS, ale to nie takie proste. Ta solanka niezbyt dobrze się wchłania, w praktyce musiałbym zdemontować całą elektronikę, wymyć dokładnie i wypłukać wodą cały plastik i wymienić wszystkie części, do których dobrała się już sól i zaczęły korodować. Czyli przynajmniej płytę główną i część przewodów wewnętrznych. Moim zdaniem to i tak ryzykowne, zostawiać cokolwiek z tej elektoniki, bo jej nie wypłuczę, a ryzykuję tym, że ta sól gdzieś została i potem zepsuje się też nowa elektronika. Więc niestety AMS został spisany na straty, a wczoraj zamówiłem po prostu nowy. To też ma swoje plusy, bo nowa wersja AMS jest tylko trochę droższa, a ma już wbudowaną suszarkę. No cóż, nauka kosztuje.